Naplotkowała sosna, że już się zbliża wiosna. Niestety, w tym roku sosna okazała się straszną kłamczuchą, bo wiosny ni widu, ni słychu. Pierwszy dzień wiosny już za dwa dni, najbardziej wyczekują go spragnieni wagarów uczniowie, którzy 21 marca mają swój dzień.
Osobiście jednak wolałabym siedzieć w szkole, niż włóczyć się po mieście w taką pogodę.

Obawiam się, że z przyjściem wiosny w tym roku nie będzie tak łatwo. Na hulajnodze ni rowerze nie przyjedzie, bo panująca zima nie sprzyja poruszaniu się tymi pojazdami. Oby nie przyszła w tym roku pieszo! W taki śnieg! Wszyscy wiemy, że wiosna ma w głowie bardzo zielono, ale miejmy nadzieję, że tym razem zwycięży rozsądek! Samolot i tramwaj, biorąc pod uwagę nasze buskie warunki, również odpadają. Chyba, że wyląduje na lądowisku przy szpitalu, byle było odśnieżone.

Na samochód pewnie jej nie stać, bo benzyna niestety nie tania, wody zamarznięte, łódka także więc nie wchodzi w grę. Karety pewnie nigdzie nie znajdzie, bo z tego co mi wiadomo, nawet w muzeum polskiej motoryzacji panów Łukasików żadnej karety nie ma.
Przykro mi, ale wszystko wskazuje na to, że w tym roku wiosna nie da rady przyjść. Może więc nie warto na nią czekać i po prostu polubić zimę. Zwłaszcza, że nie można odmówić jej uroku...
/kr/