Rekordowe poszukiwania mężczyzny przez kielecki sąd 2006-12-22 12:01:21
18 miesięcy szukał mężczyzny, który okradł sklep GS pod Buskiem. Złodzieja znalazł... w więzieniu w Brazylii.
Sprawa dziś 42-letniego Kazimierza P. rozpoczęła się w 2002 roku, gdy razem z dwoma kompanami obrobił sklep Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" pod Buskiem. Ukradli żywność za około 1800 zł. Policja szybko namierzyła sprawców, jeszcze szybciej stanęli oni przed wymiarem sprawiedliwości.
Sąd rejonowy w Busku-Zdroju skazał Kazimierza P. na 1,5 roku więzienia. Orzekał, gdy ten siedział już za kratami za inne popełnione przestępstwo. - Można przypuszczać, że w więzieniu miał sporo czasu i postanowił odwołać się od wyroku zasądzonego za kradzież w Busku - mówi sędzia Wojciech Arczyński, przewodniczący wydziału IX odwoławczego Sądu Okręgowego w Kielcach, gdzie sprawa trafiła w połowie 2005 r. Sąd wyznaczył termin rozprawy i tu nieoczekiwanie pojawił się spory problem. Okazało się, że Kazimierz P. zdążył już odsiedzieć w więzieniu jeden wyrok, a kolejny jeszcze się nie uprawomocnił. Wyszedł więc na wolność i przepadł. W aktach sprawy było aż siedem adresów, pod którymi mógł się znajdować. Zaczęły się żmudne poszukiwania, bo sąd ma obowiązek powiadomić mężczyznę o terminie jego rozprawy. Wysłano powiadomienia pod podane adresy, o pomoc proszono policję. - Zajęło to kilka miesięcy, a skutki były mizerne. W sześciu przypadkach dostaliśmy zwrotki z adnotacją, że adresat jest nieznany. Dopiero w siódmym miejscu, pod adresem teściowej mężczyzny, udało się coś więcej ustalić. Policjant, starszy posterunkowy z niewielkiej miejscowości koło Jędrzejowa, usłyszał od teściowej poszukiwanego, że Kazimierz P. "gdzieś siedzi w kryminale". Prawdopodobnie w Brazylii - opowiada sędzia Arczyński.
Sąd poprosił więc o pomoc Krajowe Biuro Interpolu. Okazało się, że trop jest dobry, bo w międzyczasie z polską policją kontaktowała się policja brazylijska, szukając danych o Kazimierzu P. Potrzebowała ich, bo był on oskarżony o przemyt narkotyków. Sprawa ruszyła kanałami dyplomatycznymi. Konsul generalny Polski w Sao Paulo ustalił, że Kazimierz P. jest już skazany i odsiaduje czteroletni wyrok w mieście Sao Simao, 650 km od Sao Paulo, za przemyt narkotyków.
- Konsul bardzo dobrze się sprawił. 8 września tego roku sąd ustalił termin kolejnej rozprawy na 21 grudnia, a Kazimierz P. dostał powiadomienie i potwierdził je już 12 września. Dla nas to było olbrzymie przyspieszenie, bo wcześniej rozprawa dwukrotnie spadała z wokandy - opowiada Arczyński.
Wczoraj wreszcie ruszyła. Kazimierz P. nie musiał na niej być, reprezentował go obrońca z urzędu.
Sędzia Arczyński podkreśla, że tak długie poszukiwania osoby, która odwołała się od wyroku, to w sądach rzadkość. - Sąd musi powiadomić taką osobę o rozprawie, a ona nie musi informować o swoich planach i wyjeździe - mówi Arczyński. - Trwało to bardzo długo także dlatego, że chodziło o kraj niebędący członkiem Unii Europejskiej - dodaje.
Marcin Sztandera źródło 
|
|
|