Oprawą tegorocznej studniówki w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Curie - Skłodowskiej w Kazimierzy Wielkiej kierowanym przez dyrektora Włodzimierza Kruszyńskiego była sceneria filmowa. Sala gimnastyczna szkoły zamieniona na ten dzień w wielką salę balową wyglądała jak ogromne kino.
Na ścianach widniały podobizny sławnych aktorów, motywy z hollywoodzkich gali filmowych i nieodłącznym czerwonym dywanem, statuetek Oscara, a wszystko to na tle ogromnej widowni z tłumem fotoreporterów i błysków fleszy. Wychowawcy poszczególnych klas byli wywoływani na środek i wręczane im były jak przystało na motyw przewodni balu Oscary.
Filmowymi nagrodami zostali wyróżnieni: wychowawca klasy III a Lidia Kałat otrzymała Oscara za najlepszą reżyserię, Piotr Łukasiewicz wychowawca III b – za najlepsze efekty specjalne, wychowawca klasy III c Kazimierz Maj – za najszybszy montaż, Edyta Kwiecień wychowawca klasy III d – za superdubbing ("the best dubbing ever”), wychowawca klasy III e – Iwona Stankiewicz-Siudak została otrzymała Oscara za... najlepszy filmowy wyzwalacz endorfin.


Nie pozostali dłużni młodzieży nauczyciele i zgodnie z przyjętą
konwencją trzy lata kształcenia w liceum prof. Lidia Kałat przedstawiła w
konwencji serialu, którego trzeci sezon właśnie trwa i już niedługo
dobiegnie finału. W imieniu wychowawców wręczyła też młodzieży maskotki
"Serce” i "Rozum” z życzeniami – szczęśliwej drogi i wysokich lotów.
Bogaty program artystyczny jak zawsze w tej szkole nieodłączny punkt
każdej studniówki nawiązywał do filmowych hitów wprowadził uczestników
studniówki w doskonały nastrój.


Szykowny bal rozpoczęty pięcioma polonezami (każda klasa zaprezentowała swoją niepowtarzalną wersję tego sztandarowego tańca każdego balu maturzystów) trwała do białego świtu we wspaniałej atmosferze, pysznej zabawie – bo to przecież był pierwszy dorosły bal, którego nie zapomina się przez lata.
Całość programu głównego balu szlagierowo prowadzili Sara Mętel z klasy III a i Jakub Nowak z klasy III b, gościem honorowym młodzieży był starosta kazimierski Jan Nowak.
fotoreportaż 
/Robert Gwoźdź/