Rodzinna saga w sądzie 2006-12-08 09:50:50
Dwaj mężczyźni, oskarżeni o udział w zabójstwie właściciela kantoru z Buska Zdroju stanęli teraz przed sądem w kolejnym procesie.
Tym razem zarzuca się im napad na... byłą żonę zastrzelonego
biznesmena.
Historia jest skomplikowana. Najpierw był napad na ową żonę. Kobieta
została zaatakowana 1 października 2004 roku. Napastnicy próbowali
wyrwać jej torebkę, w której niosła około 100 tysięcy złotych. Według
ustaleń prokuratury, grozili jej pistoletem i nożem. Napad się nie
udał. Rok później, 3 listopada 2005 roku, były mąż tej samej kobiety,
właściciel kantoru w Busku, został zastrzelony koło swojego domu.
Skradziono mu pieniądze, około pół miliona złotych.
W ustaleniu przebiegu obu wydarzeń, które okazują się powiązane z sobą,
śledczym pomogły zeznania skruszonego gangstera z Małopolski. Opierając
się m.in. na jego słowach, o udział w zabójstwie biznesmena oskarżono
trzech mężczyzn. A o zlecenie tegoż morderstwa - byłą żonę biznesmena.
Proces w tej sprawie zaczął się miesiąc temu. Oskarżona kobieta tego
nie dożyła. Zmarła na serce.
Tymczasem prokuratura przygotowała akt oskarżenia w sprawie napadu na
nią. Przed sądem stanęło trzech mężczyzn. Dwaj z nich to ci sami,
którzy rok później mieli rzekomo na... jej zlecenie zastrzelić jej
byłego męża. Dla jednego zresztą, 26-latka, kobieta była ciotką.
Proces w sprawie napadu zaczął się w czwartek przed kieleckim Sądem
Okręgowym. Dwaj oskarżeni przyznają się do winy. Zaprzeczają jedynie,
że mieli przy sobie jakąkolwiek broń. Zresztą przeciwko nim są raczej
mocne dowody. Otóż, jak sami to potwierdzają, czekając na ofiarę pili
napoje. Gdy kobieta nadeszła, zostawili butelki i ruszyli do ataku. A
na butelkach zostawili ślady DNA...
Trzeci z oskarżonych, właśnie ów członek rodziny, do winy się nie
przyznaje. Według wyjaśnień jego dwóch kolegów, gdy oni napadali na
kobietę, on czekał na nich w pobliżu w samochodzie. /mow/ źródło:
|
|
|