Sam chciał jechać na policję
2006-12-07 10:29:10

PIŃCZÓW. 26-latek z Pińczowa wytropił złodzieja, który go okradł w knajpie.



Na spotkanie z
nim wysłał… czterech kolegów. Ale zamiast rabusia przyszedł… Bogu ducha
winny „zastępca”. I już po chwili rozmowy prosił o podwiezienie na
policję…



Takie interesujące zdarzenia rozegrały się w Pińczowie. Tam we wtorkową
noc w jednym z lokali na kanapie zasnął zmęczony 26-latek. A kiedy się
obudził okazało się, że nie ma rzeczy wartych tysiąc złotych - m.in.
telefonu komórkowego portfela, odtwarzacza MP3, zegarka, zapalniczki,
scyzoryka.



Mężczyzna nie zgłaszał tego policji, tylko sam postanowił odnaleźć
złodzieja. Zaczął zatem rozpytywać w mieście, czy ktoś nie ma do
sprzedaży po okazyjnej cenie takiego modelu komórki, jaki mu skradziono.

- I znalazł tego, kto go okradł - opowiada Mirosław Myca, oficer
prasowy pińczowskiej policji. - Ale ponieważ mężczyzna nie miał przy
sobie aparatu, umówili się na spotkanie później.



I do tego spotkania doszło. Ale 26-latek nie poszedł na nie - wysłał za
to czterech swoich znajomych. Na podobny pomysł wpadł też złodziej.

- Nie stawił się osobiście, tylko poprosił 23-letniego znajomego, by poszedł za niego, obiecał mu za to wino - dodaje oficer.



Nieświadom niczego 23-latek spotkał się z tamtymi, a ci tak go
„przesłuchiwali”, że po kilku minutach prosił ich, żeby go odwieźli do
komendy policji. I tam trafił, policjanci zatrzymali też jego
„zleceniodawcę”. Odzyskali wszystkie rzeczy skradzione 26-latkowi.

/saba/
źródło: Echo




https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=1303