Człowiekiem jest się przez całe życie.
2006-12-01 10:53:57

Rozmowa Bartłomiejem Dorywalskim, nowo wybranym burmistrzem Włoszczowy.



* Jest pan prawdziwym „czarnym koniem” tych wyborów. Czy spodziewał
się pan takiego sukcesu, jakim niewątpliwie jest fotel burmistrza?


- Szczerze mówiąc nie spodziewałem się takiego sukcesu. Jest on
oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa sporym zaskoczeniem,
zarówno dla mnie, jak i moich bliskich.Jednakże o tak wspaniałym wyniku
zadecydowali wyborcy, za co im serdecznie dziękuję.



* Jak się pan czuje po odniesieniu wielkiego sukcesu w tak młodym wieku?

- Czuję się wspaniale, aczkolwiek wybory się skończyły, a teraz czekają
na mnie mnóstwo pracy i wzięcie ogromnej odpowiedzialności za rozwój i
przyszłość naszej gminy.



* Przyglądając się arenie politycznej, zauważyć możemy tak zwaną bitwę o stołki. Co pan sądzi o „obsadzaniu miejsc swoimi”?

- Jeżeli chodzi o obsadzanie stanowisk „swoimi ludźmi”, jestem
przeciwnikiem takich działań. Wyłączam tu stanowisko zastępcy
burmistrza, ponieważ musi to być człowiek, który będzie moją prawą
ręką, a zarazem osoba, do której będę miał całkowite zaufanie. Jestem
kawalerem, więc nawiązywanie stosunków pracy z członkami rodziny nie
wchodzi w tym przypadku w grę.



* Prawo i Sprawiedliwość to „rządy silnej ręki”. Tak mówią o sobie
liderzy PiS. Czy nie boi się pan tego, że będzie pan marionetką w
rękach starszych, doświadczonych kolegów?


- Nie boję się. Nie chciałbym patrzeć na mieszkańców przez pryzmat
partykularyzmu partyjnego. Po wynikach wyborów od świętokrzyskiego
prezesa PiS usłyszałem słowa: „Bartek nie jesteś na pustyni, nie jesteś
sam”. Wziąłem je sobie do serca. Oznacza to, że mogę liczyć raczej na
pomoc z partii niż na manipulacje moją osobą.



* W przedwyborczej debacie politycznej między panem a pańskim
konkurentem Krzysztofem Soleckim wspomniał pan, że Włoszczowa została
przedstawiona przez media tylko od strony sensu stricte negatywnej. Jak
więc według pana powinien wyglądać pozytywny wizerunek Włoszczowy i jak
zamierza go pan budować?


- Nie chciałbym, żeby miasto było przedstawiane w krzywym zwierciadle.
Ostatnio media pokazywały Włoszczowę z gorszej strony, a przecież ma
ona również swoje uroki, trzeba je tylko wyeksponować. Budowę
pozytywnego wizerunku rozpocznę od realizacji pierwszej części mojego
programu wyborczego - „Przyjazny urząd”.



* Dworzec Włoszczowa Północ stał się wizytówką tego miasta. Czy to
nie było czasem tak, że głosowano na pana patrząc przez pryzmat dworca
i ministra Przemysława Gosiewskiego z Prawa i Sprawiedliwości?


- Niewątpliwie dworzec PKP i wsparcie ministra Przemysława Gosiewskiego
pomogły wypromować moją osobę, jednakże w jakim stopniu - o to należy
spytać moich wyborców. Sądzę, że osoby, które poparły moją kandydaturę,
wybrały przede wszystkim człowieka niosącego nadzieję na lepszą
przyszłość.



* Mieszkańców Włoszczowy nurtuje szczególnie sprawa obwodnicy.
Zarówno małej, jak i dużej. Czy ma pan już jakiś plan jak rozwiązać
kwestię „węzła włoszczowskiego”?


- Sprawa obwodnicy jest bardzo skomplikowana. Szerzej na ten temat
wypowiem się po objęciu stanowiska. Dziś mogę powiedzieć, że najlepszym
rozwiązaniem dla Włoszczowy byłaby tak zwana duża obwodnica. Jest ona
jednak bardzo kosztowna, a czas potrzebny na realizację tej inwestycji
z pewnością będzie długi. Tak więc na początku skłaniałbym się do
powstania „małej obwodnicy”. Zanim jednak to zrealizujemy, musimy
wprowadzić pewne rozwiązania komunikacyjne, które wyeliminują transport
ciężki z centrum Włoszczowy. Zwrócę się również do Urzędu Wojewódzkiego
w Kielcach o to, by na drodze wojewódzkiej powstały dwa ronda, takie
rozwiązanie zapewniałoby bezkolizyjne poruszanie się oraz płynność
ruchu pojazdów.



* Czy tak młody burmistrz sprosta wszystkim stawianym przed nim wymaganiom?

- Na pewno będę chciał zrealizować założenia, jakie miałem w programie
wyborczym. Chciałbym przede wszystkim stworzyć w Urzędzie Gminy tak
zwany dział inwestycji europejskich. Zajmowałby się on sporządzaniem
odpowiednich projektów, dzięki którym moglibyśmy skutecznie pozyskiwać
fundusze unijne.



* A jaki jest Bartłomiej Dorywalski prywatnie?

- Jestem skromnym człowiekiem, wyznającym zasadę: „Burmistrzem się bywa, a człowiekiem jest się przez całe życie”.



* Dziękuję za rozmowę.

Maciej FIRMANTY

 źródło: Echo




https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=1293