Przyznał się, że zabił ojca 2006-11-30 10:19:15
PIŃCZÓW. 71-letni człowiek zginął we własnym domu, na własnym łóżku.
Przyczyna śmierci:
wykrwawienie po ciosach nożem w klatkę piersiową i szyję. O ich zadanie
podejrzany jest 38-letni syn gospodarza. Tragedia rozegrała się we wtorkowy wieczór w niewielkiej miejscowości w
gminie Kije. Tu mieszka siedmioosobowa rodzina - starsze małżeństwo,
ich córka z mężem i dwojgiem dzieci oraz 38-letni syn. 71-letni
gospodarz niechybnie już się dał rodzinie we znaki - za znęcanie się
nad nią w więzieniu spędził osiem miesięcy.
Tego tragicznego dnia 38-letni syn gospodarza, notabene cieśla,
pojechał po godzinie 6 do pracy. Wrócił po godzinie 21 pod wpływem
alkoholu. Policjanci ustalili, że gdy wchodził do mieszkania, usłyszał
jak ojciec odgraża się, że całą rodzinę pozabija, a dom spali.
Co się działo dalej, policjanci próbują odtworzyć. Z ich relacji
wynika, że 38-latek wszedł do pomieszczenia zajmowanego przez
71-letniego ojca (oddzielonego od pokoi reszty rodziny). Tu - choć
świadków nie ma - zaczęła się szarpanina i podczas niej padły ciosy
ostrym narzędziem.
Matka 38-latka zauważyła potem, jak syn wychodzi z domu. Pół godziny później wrócił.
- Pobiliśmy się, już nie jest żywy, chyba go zabiłem. Dzwońcie po policję i na pogotowie - powiedział jej podobno.
Do pokoju zajmowanego przez 71-latka nikt z rodziny nie wchodził. Gdy
policjanci przyjechali przed dom, przywitała ich roztrzęsiona żona
gospodarza. Jego samego znaleźli w łóżku, wszędzie było pełno krwi. W
pokoju obok na krześle siedział jego 38-letni zakrwawiony syn.
- Stało się. Zabiłem ojca - mówił im ponoć. Mężczyznę zabrali do
komendy, w wydychanym powietrzu miał ponad dwa promile alkoholu. Gdy on
trzeźwiał, pińczowscy kryminalni drobiazgowo analizowali całą sytuację.
Wczoraj, kiedy zebrali już dowody, przesłuchali go. Przedstawili mu
zarzut zabójstwa ojca, a on się przyznał. Teraz, jeśli sąd uzna go
winnym, może mu grozić nawet dożywocie. /saba/ źródło: 
|
|
|