Zwyczajowo już przełom października i listopada to czas porządkowania grobów naszych bliskich. Zdarzają się jednak mogiły szczególne, czasem zapomniane, kiedy indziej takie, którymi opiekują się niezależnie od siebie różne, zupełnie obce sobie osoby.
Tak jest w przypadku grobu w lesie pod Chruścikami, będącego miejscem spoczynku jednego z „żołnierzy wyklętych”, sapera sierżanta Kazimierza Wierzbickiego ps. „Kazik” poległego w walce z grupą operacyjną Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego z Kielc w dniu 3 czerwca 1945 roku.
Pomnik, mimo że odwiedzany, o czym świadczą wypalone znicze i wiązanki
kwiatów, został już nieco spatynowiony przez upływ czasu. Stojący ongiś
obok brzozowy krzyż spróchniał i przewrócił się. Bezpośrednio przed
Wszystkimi świętymi przy tej mogile pojawiło się kilku ludzi - między
innymi Hubert Lipiński, drużynowy działającego przy Zespole Szkół
Technicznych i Ogólnokształcących w Busku-Zdroju Związku Strzeleckiego
„Strzelec” w towarzystwie ojca, p. Marka Lipińskiego. Przywieźli ze sobą nowy
krzyż, trochę prostych narzędzi, znicze.

Foto: J. Kruk
Po kilku kwadransach pracy nowy krzyż został osadzony, tablica oczyszczona z porostów, bezpośrednie otoczenie uporządkowane.
Foto: J. Kruk
Tuż przed zmrokiem na płycie nagrobnej zapłonął znicz. Bo ktoś jednak pamiętał.