21 października około godziny 12.30 na trasie nr 766 Skrzypiów-Michałów doszło do wypadku. Samochód marki volkswagen, prowadzony przez pijanego kierowcę, wypadł z drogi i dachował.
Kierowca volkswagena golfa stracił panowanie nad kierownicą - wypadł z drogi, uderzył w drzewo i dachował. Autem podróżowały cztery osoby. Kierowca i jeden z pasażerów wyszli z auta o własnych siłach. Kilka metrów od samochodu ratownicy znaleźli 65-letnią kobietę . Kobieta nie dawała oznak życia. Mimo natychmiastowej reanimacji nie udało się jej uratować.
W aucie została uwięziona 32-letnia kobieta. Strażacy musieli użyć
narzędzi hydraulicznych aby uwolnić ją z samochodu - poinformował nas
Tadeusz Pasternak - rzecznik prasowy pińczowskiej KP PSP. Kobietę w
ciężkim stanie odwieziono do szpitala.
Do kierowania autem przyznał się 28-latek, syn 65-latki, która zginęła w wypadku i mąż rannej 32-latki. Po jego przebadaniu okazało się, że jest pod wpływem alkoholu - miał aż 2.6 promila.
W trakcie śledztwa okazało się jednak, że kierowcą mógł być drugi z mężczyzn 40-latek. On również na miejscu wypadku był przebadany i okazało się, że też był pod wpływem alkoholu - miał 1,5 promila. Mężczyzna w końcu przyznał się do kierowania autem podczas wypadku. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości grozi mu do 8 lat więzienia. Sąd wydał postanowienie o aresztowaniu 40-latka na trzy miesiące.
Zastanawiające jest to, że pasażerowie wsiedli do samochodu z pijanym kierowcą, co okazało się tragiczne w skutkach. Ten tragiczny wypadek dowodzi, jak wielkie jest społeczne przyzwolenie na jazdę po alkoholu, mimo wielu antyalkoholowych kampanii społecznych.W akcji ratowniczej wzięło udział 3 zastępy Państwowej Straży Pożarnej z samochodem operacyjnym, Pogotowie Ratunkowe i Policja.
/MC/
foto: Straż Pożarna Pińczów