Sąsiadka pobiła sąsiadkę...
2006-10-11 12:57:20

STASZÓW. Dotkliwym pobiciem zakończyło się spotkanie dwóch sąsiadek w jednej z podstaszowskich miejscowości.



Poszkodowana ma na całym ciele liczne siniaki, niektóre wielkości jabłka. Napastniczka twierdzi, że uderzyła tylko jeden raz.
Jak twierdzi 20-kilkuletnia kobieta, jej konflikt z sąsiadką trwa od
kilku lat, a w ostatnich kilku miesiącach przybrał na sile. Podczas
ostatniego spotkania na drodze doszło do rękoczynów. Z opresji wyszła
cała posiniaczona.



WRACAŁA Z SYNEM

- Szłam po dziecko do przedszkola. Sąsiadka przejeżdżając obok nas
zaczęła mnie wulgarnie nazywać. Odgrażała, że jeszcze się jeszcze
spotkamy. Gdy odebrałam syna i wracałam do domu, zaatakowała mnie
orczykiem. Zasłoniłam syna, by ten uniknął razów, a ona lała mnie po
całym ciele. Zaczęła mnie wyzywać, że mam zabrać tego znajducha, bo ona
nie chce, by jej dzieci chodziły z nim do przedszkola - relacjonuje ze
szczegółami Magdalena Brzyszcz.

Kobieta twierdzi, że życie w takim sąsiedztwie jest nie do zniesienia.
Boi się o siebie i dziecko, tym bardziej że tydzień po zajściu pod jej
adresem posypały się podobno kolejne groźby.



- Kiedy tylko pojawię się na drodze, sąsiadka przystępuje do ataku. Nie
przebiera w słowach. Wyzywa mnie od najgorszych i wciąż grozi -
opowiada.

Napastniczka nieco inaczej opisuje konflikt. - Uderzyłam sąsiadkę, ale
tylko raz. Ona sama zrobiła sobie pozostałe siniaki. Wtedy po prostu
nie wytrzymałam, bo już od dawna obrzucała mnie obelgami, wyzywała jak
tylko mogła - twierdzi.



OSIEM SINIAKÓW

Po zaatakowaniu orczykiem Magdalena Brzyszcz zrobiła obdukcję. Lekarz w
wystawionym zaświadczeniu opisał osiem siniaków, z których połowa była
wielkości jabłka. O zajściu powiadomiła także staszowską policję.


pobita2.JPG

 Takie siniaki kobieta ma na ręce.(fot. Sz. Basiński)


- Kobieta zgłosiła także sprawę do prokuratury. Jeżeli obrażenia ciała
powodują rozstrój zdrowia trwający poniżej siedmiu dni, tak jak w tym
przypadku, to w dochodzeniu swoich roszczeń pozostaje droga prywatna.
Jednak ze względu na to, że nie stać ją na wniesienie oskarżenia
prywatnego, zostanie ono wszczęte z urzędu - informuje Ryszard
Komański, naczelnik wydziału prewencji i ruchu drogowego Komendy
Powiatowej Policji w Staszowie.

Szymon BASIŃSKI basinski@echodnia.eu


Źródło: Echo Dnia


https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=1166