Rodziny 'nierozwojowej' ciąg dalszy
2006-10-07 10:17:40

WŁOSZCZOWA. Burmistrz Włoszczowy nie wziął pod uwagę protokołu z ustaleń Komisji
Mieszkaniowej. Sprawa lokalu komunalnego dla panny wróciła na sesji.



RODZINA NIEROZWOJOWA



Przypomnijmy. Józef Grabalski wolał odrzucić podanie o mieszkanie
rodziny z jednym dzieckiem i drugim w drodze, bo za bardziej
„rozwojową” rodzinę uznał pannę, chcącą wyjść za mąż. Tego nie mogli
zrozumieć Anna i Krystian Szczecińscy z Włoszczowy, rodzice 2,5-letniej
córki Róży, którzy mieszkają z rodziną pani Anny (matką i bratem) w
dwupokojowym mieszkaniu w bloku.



Za dwa miesiące przyjdzie na świat drugie dziecko Szczecińskich. W
mieszkaniu będzie jeszcze ciaśniej. Małżeństwo poprosiło więc
burmistrza o pomoc w znalezieniu mieszkania komunalnego. Józef
Grabalski, zamiast im pomóc, wolał dać pokój, przedpokój, kuchnię i
łazienkę jednej osobie -23-letniej pannie, która zamierza wyjść za mąż.
Dał, bo stwierdził, że to jest, według niego, „rozwojowa” rodzina.



BURMISTRZ POMAGA LUDZIOM?



- Nie bierze się pod uwagę rodzin z dziećmi! - tak w środę żaliła się
prawie z płaczem Anna Szczecińska, która czekała z mężem Krystianem
trzy godziny do końca sesji, żeby zabrać głos. - Ja byłam u pana dwa
razy. Mówił pan, że będzie przydzielał mieszkania potrzebującym
ludziom. A komu pan dał?! We wtorek na korytarzu przy ludziach
powiedział pan, że publicznie szkaluję pana w gazecie - żaliła się
31-letnia matka w ciąży.

 

rodzina.JPG

Krystian i Anna Szczecińscy z Włoszczowy czekali na sesji trzy godziny,
żeby w końcu pożalić się radnym, ale i tak nic nie wskórali


W środę na sesji Rady Miejskiej burmistrz Grabalski musiał tłumaczyć
się przed radnymi, dlaczego tak postąpił. - Widziałem potrzebę tych
ludzi - odparł. - Ja pomagam ludziom - po tych słowach burmistrza w
sali rozległ się śmiech. - Myślę, że to czcza rozmowa - tymi słowami
zakończył Józef Grabalski dyskusję z mieszkanką Włoszczowy.



PROTOKÓŁ MÓWIŁ CO INNEGO



Radny Tadeusz Huś żądał protokołu z ustaleń Komisji Mieszkaniowej,
która badała warunki osób ubiegających się o lokal socjalny. Z
protokołu wynika, że wyłoniono 20 osób z 60 złożonych wniosków. Komisja
Mieszkaniowa wyszczególniła osiem rodzin. Decyzja, zgodnie z uchwałą
Rady Miejskiej, należała do burmistrza. Były dwa lokale do podziału -
mniejszy w osiedlu Broniewskiego i większa kawalerka przy ulicy
Jędrzejowskiej. I tutaj stała się rzecz dziwna.



Komisja Mieszkaniowa zaproponowała listę ośmiu osób (po cztery na jedno
mieszkanie), z którymi należy zawrzeć umowę najmu w pierwszej
kolejności. Na liście oczekujących na lokal przy ulicy Jędrzejowskiej
pojawiło się nazwisko Anny Szczecińskiej. Z kolei przy lokalu w osiedlu
Broniewskiego widniało nazwisko 23-letniej panny. Co takiego się stało,
że matka została odrzucona, a kawalerkę dostała panna, która wcześniej
nie kwalifikowała się do mieszkania przy Jędrzejowskiej?

Rafał BANASZEK, banaszek@echodnia.eu

Źródło: Echo Dnia 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=1158