Była w tym roku w Polsce i krajach pogranicznych zima ciężka i sroga, która wiele drzew rodzajnych wymroziła, i spowodowała wielki pomorek na bydło.(...)
Rok Pański 1440
„Była w tym roku w Polsce i krajach pogranicznych zima ciężka i sroga, która wiele drzew rodzajnych wymroziła, i spowodowała wielki pomorek na bydło.(...)Od Ś. Marcina bowiem śniegi ogromne trwały przez cała zimę i wiosnę przy tęgich mrozach aż do Ś. Jerzego, i dopiero około tegoż dnia razem z lodami tajać poczęły, tak iż do tej pory i ziemia była ściśnięta i po rzekach przechodzić można było. Przeto i bociany z ciepłych przylatujące krajów, dla wiotkiego zimna cisnęły się jakby domowe ptastwo do ludzkich mieszkań, i w nich się przechowywały, aż póki nie zeszły śniegi i lody i cieplejsza nie nastała pora. Wielo zaś innego ptastwa od srogiego zimna poginęło, a rzeki nie puszczały aż do dniu Ś. Jerzego.”
(„Jana Długosza kanonika krakowskiego Dziejów polskich ksiąg dwanaście”. T. 4, ks. 11, 12, str 586-587, Polska Biblioteka Internetowa)
Tak bywało w kraju w dawnych stuleciach, w tym nieco nam bliższym, dwudziestym, rekordowo zimno było w styczniu 1940 roku, padł wtedy oficjalny polski rekord zimna – 41 stopni Celsjusza, ten nieoficjalny zaś zanotowano w Rabce w 1929 roku – minus 46 stopni.
No i wreszcie bliższy nam 1987 roku, wtedy, 8 stycznia, w Kielcach padł nasz świętokrzyski rekord - 33,9 °C. Niskie temperatury zdziesiątkowały drzewa owocowe. Szacuje się, że po tej zimie w Polsce usunięto 17 milionów jabłoni, 8 milionów śliw, około 80% powierzchni upraw moreli i brzoskwiń. Wypadła ponad połowa drzew czereśniowych, a te które ocalały, nie zaowocowały, jedynie na gałęziach tuż przy ziemi, przykrytych przez śnieg pozostało kilka czeresienek.
Tym razem aż tak zimno nie było, termometr samochodowy pokazał w Solcu nad ranem 3 lutego – 27 stopni. Niby rekordu zimna nie było, ale rośliny nie były zahartowane, przygotowane na taki spadek temperatury, śniegu też leżało niewiele. Rolnicy i sadownicy są zmartwieni i z niepokojem wyglądają wiosny, niektórzy nawet przynieśli krzaczki truskawek do domu, żeby zobaczyć, czy przeżyły – akurat te „badane” zazieleniły się optymistycznie.
Przyjrzyjcie się drzewom uważnie, tak jak na zrobionym 16 lutego zdjęciu wygląda dziś wiele z nich (kilkumetrowe pęknięcie czereśni hedelfińskiej na podkładce ptasiej, wiek drzewa około 12 lat) :

Niestety nie wygląda to dobrze. Żeby jednak nie smucić - pocieszmy się, że jeśli nawet wiele drzew wypadnie zasadzimy nowsze odmiany i na nowocześniejszych podkładkach. No i oczywiście jak zwykle będziemy mieć wiarę, że przeżyją niejedną zimę i lato.
Podobno wkrótce ocieplenie, ale gdyby te bociany, tak jak to Długosz opisywał, pchały się do domów, to otwórzmy im szeroko drzwi nie bacząc na ciągnący chłód.