„Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła tłustych pączków nasmażyła”
W Solcu też tradycji stało się zadość. I trudno się dziwić, że kto żyw rzucił się do jedzenia pączków i faworków. Wszak nie darmo stare porzekadło mówi, że jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje ani jednego paczka, to na pewno przez cały rok nie będzie mu się wiodło.
Opychajmy się więc ile tylko możemy, w ten jeden dzień nie licząc kalorii.
Miłą niespodziankę sprawiły mieszkańcom Solca dzieci, które, w ramach ferii zorganizowanych w Gminnym Centrum Kultury, najpierw upiekły, a później z pełnym koszem smacznych faworków i oponek wyruszyły na powszechne częstowanie. Tych, którzy postanowili pójść ich ślady zachęcamy do wykorzystania poniższego przepisu. Wszak świętować będziemy aż do wtorku.
Przepis na faworki, czyli chrust :
25 dkg mąki
5 żółtek
2 łyżki gęstej śmietany
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka octu, soku z cytryny lub alkoholu ( w takiej ilości to żaden grzech)
50 dkg tłuszczu do smażenia ( kiedyś mówiło się, że najlepszy jest ceres, ale kto go jeszcze pamięta?)
cukier puder i cukier waniliowy do posypania
Z mąki, żółtek, śmietany, cukru i octu zagniatamy ciasto tak twarde jak na pierogi. Ba, żeby tylko wyrobić – trzeba go solidnie wałkiem wybić, tak, aż będzie dobrze napowietrzone ( z pęcherzykami powietrza na powierzchni). A po takim biciu należy mu się słuszny, co najmniej godzinny odpoczynek.
Następnie ciasto cienko wałkujemy i kroimy radełkiem ( ale jak to zrobimy zwykłym nożem to też się chyba nie obrazi) na paski długości 10 -12 cm i szerokości 2 – 3 cm. Nacinamy na środku i przeciągamy jeden koniec faworka przez to przecięcie. Faworki wkładamy na rozgrzany tłuszcz i rumienimy z obu stron ( uważać na pryskanie gorącego tłuszczu). Praktykuje się wrzucanie co którąś partię kawałka surowego ziemniaka ( a może to tylko czarowanie starych kucharek?)
Po usmażeniu dorodne faworki odsączamy z tłuszczu na bibule, układamy na półmiskach, posypujemy cukrem pudrem i chrupiemy w karnawałowych rytmach.
