Dziecko zginęło przez szaleńca? 2006-07-04 14:49:43
Pędząca motorówka uderzyła w kajak na Chańczy. Dwunastolatka nie żyje. Ojciec jest w ciężkim stanie.
- Szaleli tą łodzią jak wariaci! - wypoczywający wczoraj nad Chańczą ludzie byli wstrząśnięci dramatem, jaki rozegrał się na ich oczach. Jak zwykle w letni weekend nad zalew w Chańczy ściągnęły tłumy. Także rodzice z 12-letnią dziewczynką, pochodzący z Tarnobrzega. Wczoraj około godz. 18 dziecko pływało z ojcem kajakiem. Nagle z boku wyrosła motorówka. - Wpłynęła w środek kajaka, przecięła go dosłownie na pół - relacjonowali policjanci. Dziewczynka z ojcem wpadli do wody. Na pomoc ruszyli ratownicy i policjanci z wodnego patrolu, zaalarmowano straż pożarną. Ojca wyciągnięto żywego. Był poważnie ranny, został odwieziony helikopterem do szpitala. Na początku nie było dokładnie wiadomo, ile osób płynęło kajakiem. Ratownicy podejrzewali, że mogła w nim być jeszcze matka, ale kobieta odnalazła się na brzegu. Ciągle trwały poszukiwania dziecka. Na miejsce wysłano już ekipę płetwonurków z Sandomierza. Niestety. Przed godz. 19 z wody wyciągnięto zmasakrowane ciało dziewczynki. Wszystko wskazuje na to, że wciągnęła ją śruba motorówki. Motorówką płynął 42-letni radomianin z 28-letnią kobietą. Mężczyzna wydmuchał 0,2 promila alkoholu. Kobieta była trzeźwa. - Ustalamy, kto z nich kierował łodzią. Relacje świadków są sprzeczne - mówił sierżant Adam Wieczorek z wodnego patrolu policji. - Taka tragedia. Ale tu wszystkie motorówki i skutery tak szaleją, kary na nich nie ma - komentowali ludzie. Po tragedii plaża zaczęła pustoszeć w oczach. Szymon Basiński. /mow/
Źródło;  |
|
|