Pułapki w urzedach
2006-07-04 14:44:45

Niepełnosprawni z Buska musza się nieźle natrudzić, aby załatwić swoje sprawy.


– W ratuszu są drzwi, które nie każdy może otworzyć. W starostwie wybudowano podjazd, ale zakończony stromymi schodami. Tak w urzędach dbać się o niepełnosprawnych? – mówi z goryczą czytelnik „Echa Dnia”, który zadzwonił do naszej redakcji z prośbą o interwencję.
– Sam jestem osobą niepełnosprawną, więc z takimi problemami stykam się na co dzień. Niestety, nasze prośby i apele rzadko przynoszą skutek – denerwuje się buszczanin.


Te drzwi trudno otworzyć
Drzwi wejściowe w północnej ścianie buskiego ratusza wybudowano kilka lat temu, z myślą o niepełnosprawnych. Od dłuższego czasu nie funkcjonuje jednak automatyka. Można je otworzyć tylko ręcznie, z tym że potrzeba do tego dużej siły. Drzwi bowiem wypaczyły się i trą o posadzkę.
– Kiedy montowano drzwi, zapomniano o przycisku, który służy do ich otwierania osobom niepełnosprawnym. Zainstalowana została fotokomórka. I za każdym razem, czy było to konieczne czy nie, drzwi samoczynnie się otwierały – tłumaczy burmistrz Witold Gajewski. – Doprowadziło to do szybszego zużycia mechanizmów. Dzisiaj rzeczywiście mamy problem.
Po skargach interesantów władze z ratusza próbowały skontaktować się z wykonawcą, aby usunął usterkę. Okazało się jednak, że firma, która zakładała trefne drzwi... już nie istnieje. Teraz udało się znaleźć kogoś w zastępstwie.
– Zleciliśmy to zadanie firmie ze Staszowa. Najpóźniej do końca tego tygodnia drzwi będą działały bez zarzutu – zapewnia burmistrz Gajewski.


Stopnie wysokie i strome
Kolejną pułapkę na niepełnosprawnych nasz czytelnik znalazł w budynku numer dwa starostwa, nazywanym „geodezją”, przy ulicy Kopernika. Owszem, zbudowano na zewnątrz okazały podjazd dla wózków inwalidzkich, lecz zaraz po wejściu do środka... podłoga się urywa.
Dwa wysokie, strome stopnie schodów – z ich pokonaniem mają problemy ludzie zdrowi, a co mówić o osobach niepełnosprawnych. Zwłaszcza że w całym gmachu jest wąsko i ciasno.
– Ten budynek nie jest przystosowany od strony technicznej dla osób niepełnosprawnych. Rozważaliśmy różne rozwiązania, jak choćby wybudowanie windy od wschodniej strony, ale to niemożliwe. W tej sytuacji niewiele da się zrobić – przyznaje starosta Jerzy Kolarz.
Na pytanie o stopnie-pułapki przy wejściu głównym odpowiada: – Dzwonek przyzywający. Został zainstalowany po to, by korzystali z niego interesanci, którym sprawia trudność dostanie się do środka. Urzędnik, który się zgłosi, ma w obowiązku wziąć od danej osoby dokumenty, przekazać je w odpowiednie miejsce, a po załatwieniu sprawy odnieść z powrotem – wyjaśnia starosta Kolarz.
Są w Busku jeszcze inne „dziwne” miejsca. Jak choćby gmach poczty głównej przy alei Mickiewicza – tutaj osoba niepełnosprawna, która wjedzie na wózku po pochylni, chcąc pokonać drzwi musi je otworzyć... prosto na siebie. Podobnie zresztą dzieje się przy wejściu do wielu banków.
Adam LIGIECKI ligiecki@echodnia.eu


Źródło; Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=1042